[17] Cashback w Alior Sync – koniec tej pięknej bajki

16.02.2014

Alior Sync ninjaNiespełna dwa lata temu (czerwiec 2012) spotkałem ninja. Zaczął mi opowiadać pewną bajkę. O tzw. cashbacku. Uderzył do mnie w te słowa:

– Ardenno, słuchaj, jest taka sprawa. Robisz dużo zakupów? Załóż u nas konto, a oddamy ci 5% za wszystkie twoje zakupy przez internet.

Mówił coś jeszcze o darmowych bankomatach, prowadzeniu konta za darmo itd. Wszystko to brzmiało nieźle, ale największe wrażenie robił 5-procentowy cashback. Kupiłem tę bajkę. Założyłem konto.

 

Ninja, Ardenno i cashback – scena 1

Po 4 miesiącach (październik 2012) ninja nagle się odezwał:

– Ardenno, słuchaj, wypłacamy ci ten cashback w ciągu 5 dni, ale wyluzujmy, po co się tak spieszyć, cieszmy się życiem. Daj nam tak do 10 dni roboczych, a kasa wpłynie na konto.

Machnąłem ręką. Może wydłużają tylko na wszelki wypadek. W końcu „do 5 dni” i „do 10 dni” znaczy, że cashback nadal może wpłynąć choćby i 2 dnia roboczego. Nie sądziłem wtedy (jak pokazała przyszłość), że zawsze będą to jednak okolice dziesiątego, a więc de facto – niemal połowa miesiąca!

 

Ninja, Ardenno i cashback – scena 2

Nie minęło wiele czasu, jak ninja znowu (styczeń 2013) zaczął grymasić.

– Ardenno, słuchaj, chcemy promować lojalnych klientów, no i zdecydowaliśmy, że cashback będzie przysługiwał tym, którzy spełnią warunek głównego banku. Wiesz, przelewasz co miesiąc wynagrodzenie…

– Ale, ale! – przerwałem mu. – Ja mam działalność.

– Uuu, to niefajnie. Tak się nie bawimy. To cashbacka nie będzie.

Ninja olał przedsiębiorców, ale nie był chyba zbyt dociekliwy. Przez kolejne miesiące aż do teraz regularnie dostawałem zwroty, choć nigdy nie spełniałem żadnego z warunków głównego banku (a przynajmniej tak mi się wydaje). Może ninja zasugerował się tym, że regularnie z początkiem miesiąca w miarę równa suma wpływała na konto, a przy okazji w tytule przelewu pisałem sobie „Wynagrodzenie”? Nie wiem, jego strata.

Ale mniejsza z tym. I tak podpadł mi kolejny raz. To tak, jakbym powiedział do kumpla: „Hej, jak mamy się lubić i być lojalni wobec siebie, to odwiedzasz mnie raz w miesiącu albo kończymy tę znajomość”. No bez sensu.

 

Ninja, Ardenno i cashback – scena 3

Po niespełna roku (czerwiec 2013) ninja znowu się ujawnił. Wyjechał z takim tekstem:

– Ardenno, słuchaj, fajnie, że jesteś z nami, ale musimy pogadać. Oboje wiemy, że ten cashback jest do 1250 zł miesięcznie, ale widzę, żeś chłopak oszczędny i tak jak 95% naszych klientów nie dostajesz więcej jak 50 zł zwrotu miesięcznie. To my zmniejszymy ten limit z 1250 na 50 zł. A przy okazji ograniczymy go jeszcze do 200 zł rocznie, bo przecież nie w każdym miesiącu tyle kupujesz, co nie?

Tłumaczenie ninja wydało mi się dość mętne. To jak stwierdzić, że statystycznie tylko 5% społeczeństwa chodzi do teatrów, a więc po co te wszystkie gmachy, i tak większość nie zauważy, jak się ich pozbędziemy. Albo jeszcze lepiej: tylko 5% emerytów ma ponad 100 lat, więc już im starczy, przestańmy ich utrzymywać, przecież 95% emerytów nie odczuje różnicy. Ej, albo tak: tylko w przypadku 5% chorych na nowotwór złośliwy udaje się go zwalczyć, więc zaoszczędźmy na leczeniu, bo nie warto marnować kasy na pozostałe 95%.

No – statystycznie – większości osób takie zmiany nie zrobią różnicy, prawda? (BTW: przykłady i statystyki wyssane z palce, ale chodziło mi o ideę).

 

Ninja, Ardenno i cashback – scena 4

Ale to nie wszystko. Z początkiem 2014 ninja przeszedł samego siebie:

– Ardenno, słuchaj, właściwie to nas nie stać na tego cashbacka. Te patałachy z Wiejskiej zmusiły banki do zmniejszenia stawek intercharge, dzięki którym wypłacaliśmy cashback, i nie damy radę płacić nawet tych 200 stówek rocznie.

Oficjalny komunikat brzmiał tak:

31 marca 2014 r. zakończy się program premiujący internetowe zakupy dokonywane kartami debetowymi i kredytowymi oraz za pośrednictwem usługi „Płacę z Alior Sync” (Cashback). Wycofanie programu pozwoli na utrzymanie atrakcyjnych warunków prowadzenia Konta osobistego w Alior Sync, które pozostanie jedynym kontem na rynku oferującym bezwarunkowe „0 zł” za: prowadzenie konta, wydanie i użytkowanie karty debetowej, wypłaty z bankomatów w Polsce i na świecie oraz krajowe przelewy internetowe, w tym 10 przelewów natychmiastowych.

Bez komentarza.

 

Jaki morał z tej bajki?

Historia Synca przypomina mi bajkę, jaką opowiada się dzieciom. W skrócie: wszystko z umiarem, nawet dowcipy czy małe kłamstewska, mogą być OK, ale gdy się przegina pałę i za dziesiątym razem chce się powiedzieć coś na poważnie, to… nikt już tego nie weźmie na serio.

Co mam na myśli? Podobno przyczyną wycofania cashbacka były odgórne zmiany w prawie, a konkretnie obniżenie jakichś tam stawek intercharge (też nie wiem, o co chodzi), które z poziomu 1,2–3% muszą zostać obniżone do maks. 0,5%. Te prowizje od handlowców finansowały podobno tak hojny cashback. Problem w tym, że ja Syncowi już nie wierzę. Argumenty, jakie bank podawał przy wcześniejszych zmianach, brzmiały tak absurdalnie, że gdy teraz stara się coś wyjaśnić z sensem, nie umiem mu już zaufać.

Jestem ciekaw, co będzie dalej z Aliorem. Nie wiem, czy jest na rynku bank, który tak bardzo zawiódłby nadzieje klientów i tak fatalnie zszargał sobie opinię. To prawda – dał zarobić jak żaden inny. To prawda – nadal prowadzenie konta nic nie kosztuje, a wszystkie bankomaty są darmowe. Tylko co z tego, skoro jako klient przez dłuuugi czas nie uwierzę już w żadne jego zapewnienia? Podobnie zresztą jak – statystycznie – pozostałe 95% klientów.

Dodaj komentarz

(wymagane)

(wymagany - e-mail nie zostanie opublikowany)

(opcjonalnie)