[Szorty #6] Chcę dać ludziom pracę, a znów wyszedłem na łajdaka

13.07.2017

Zakochałem się w tym. Jedyny takim album, innego w tym składzie już nie będzie:

 

***

Michał dzisiaj do Ani na spacerze: „Mamo, a to sroka”.

W ten sposób prędzej, niż się spodziewaliśmy, nadeszła chwila, w której nasze dziecko wie więcej niż my (zasługa babci).

Choć gdyby spojrzeć na to z drugiej strony, to szkolenie z wychowania Michał z Olą dali nam lepsze niż 10 bestsellerowych poradników parentingowych razem wziętych.

 

15.05

Przez pierwszych kilka lat prowadzenia firmy pracowałem w domu. Uważałem to za rozwiązanie idealne: nie tracę czasu na dojazdy, mam oddzielny pokój na biuro, a na wszelki wypadek zawsze jestem tuż za ścianą. Po ponad 6 latach postanowiliśmy z Anią, bym spróbował pracy poza domem. I zacząłem żałować, że tak długo zwlekałem z tą decyzją.

Gdy urodziła się Ola, wróciłem do domu, ale dziś, gdy ma równo 3,5 miesiąca, pracuję znowu poza domem. Zanim wyjdę z biura, kilkakrotnie upewniam się, czy na pewno wszystko zrobione. Gdy potem o szesnastej dzwoni klient z prośbą o pilną korektę, a ja jestem w domu, nie pozostaje mi nic innego, jak odmówić (rzecz nie do pomyślenia kiedyś).

Jest w tym pewien dyskomfort, ale i ulga, że work-life balance – wbrew temu, co niektórzy mówią – jest realny.

 

19.05

Dziś figurce taty świnki odpadła głowa. Michał wpadł w panikę. Choć tata świnka odzyskał już głowę, Michał nie chce na niego patrzeć.

Wydaje się to śmieszne, ale uzmysławiam sobie, że to dobrze, że w Hitmana pogrywam dopiero, gdy Michał śpi (lub przynajmniej nie patrzy). Nie mam nic do gier komputerowych, ba – jestem z tego pokolenia, które to i owo widziało prędzej na ekranie komputera niż w życiu. Intuicyjnie jednak staramy się trzymać Michała z dala od elektroniki. Już w wieku 2 lat zachłysnął się grami na tablecie i było to co najmniej niepokojące. Szybko wycofaliśmy się z pomysłu dawania tabletu do zabawy, a ja swoje sesje gier ograniczyłem do drzemek Michała i wieczorów.

Skoro urwanie głowy taty świnki tak nim wstrząsnęło, nie wiem, co by było, gdyby ukradkiem zakradł się do dużego pokoju i zobaczył, co Agent 47 wyprawia czasem na ekranie telewizora.

 

28.05

Drogowców co roku zaskakuje zima, a mnie – okres obrony prac dyplomowych. Nadchodzą maj, czerwiec, lipiec, a ja powtarzam sobie, że dam radę z napływem zleceń. Zwykle tak było, ale w tym roku odmawiam miesięcznie tylu zleceń, ilu wcześniej nie odmawiałem przez pół roku. Osiągam poziom mistrzowski w asertywności (która bywa[ła] moją piętą achillesową), ale zżymam się na myśl o przychodach, które puszczam bokiem.

Z drugiej strony to ciekawe, że gdy nawet gdy podaję z pozoru nieracjonalne terminy za 2–3 tygodnie (a zlecenie „na wczoraj”!), nagle się okazuje, że klient może poczekać. Gdy na czymś przestaje zależeć, łatwiej o stawianie warunków. Tylko jak długo tak można?

 

31.05

Pora ruszyć z rekrutacją. Z chwilą gdy otrzymałem pierwsze CV, przypomniałem sobie, ile nerwów mnie to zawsze kosztuje.

Mam wrażenie, że ludziom wydaje się, że redaktorem/korektorem może zostać każdy. No nie! To praca, która wymaga naprawdę specyficznego podejścia do zawodu i dość osobliwych cech charakteru (perfekcjonizm mile widziany!).

Dziś cytatów z maili ani z CV nie będzie. Po prostu żal mi niektórych osób. Nijaka kariera zawodowa prowadzi do nijakiej pracy. A brak pomysłu na siebie jest brakiem pomysłu na życie.

Jaki jest sens wykonywać 10 zawodów w 10 kolejnych miejscach pracy czy studiować trzy różne kierunki przez 10 lat? Bycie korektorem zamarzyło mi się w liceum, choć to i tak jedynie plan B na drodze do pisarstwa. Ale jak mam proponować współpracę, gdy czyjeś zgłoszenie jest jego planem C, D lub Z?

 

20.06

Anegdota z niedzielnej homilii:

W trakcie pielgrzymki na Jasną Górę sześciu chłopaków zatrzymuje się na nocleg u starszej kobieciny. Gdy na drugi dzień się żegnają i ruszają w dalszą drogę, kobieta zwraca się do księdza:

– Proszę księdza, jacy to dobrzy chłopcy! Cały obiad zjedli, drewno mi na zimę porąbali, dom posprzątali! No gdzie szukać teraz takich chłopców?

– Proszę pani, ale to byli osadzeni.

– O matko boska! To ja biegnę do domu sprawdzić, czy nic mi nie ukradli.

– To nie byli złodzieje. To byli mordercy.

A ja tylko o więcej takich kazań proszę.

 

8.07

Rekrutacja w pełni. Chcę dać ludziom pracę, a wychodzę na łajdaka.

Zawsze zaczyna się tak samo: od stawiania warunków. A właściwie to ile płacę? Proszę potwierdzić, bo nie wiem, czy dobrze zrozumiałam. O nie, proszę pana, nie mogę (i nie chcę) pracować za stawki oferowane studentom, którzy korektą jedynie dorabiają do stypendium.

Ja mam pracę, druga osoba ma czas. Jeśli ktoś nie umie sam sprzedać go odpowiednio drogo, czemu to ja mam go kupować po absurdalnie wysokich stawkach?

Mam kilkunastoletnie doświadczenie, które zdobyłam, inwestując swój czas i pieniądze. Prowadzę działalność, pracuję na legalnym oprogramowaniu, korzystam z usług księgowej (…).

A to tak, jakby pójść do pracy na etacie i żalić się, że nie starcza na paliwo do porsche. Koszty życia dostosowuje się do wartości swojego czasu. Jeśli brakuje ludzi, którzy byliby skłonni opłacić chociażby 8-godzinną pracę samego właściciela, to nie jest to czas na zakładanie firmy. A tym bardziej na stawianie warunków zleceniodawcom (chyba że ma się odpowiednio duży zapas oszczędności do przepalenia).

Wniosku z tej historii brak. Po prostu mi przykro.

 

11.07

Z redagowanego dziś wywiadu (skądinąd świetnego):

Czy świadome rodzicielstwo to jest dobry trend w kulturze, czy ma jakieś mankamenty?

Ja jestem fatalnym interlokutorem w tej kwestii, bo z moim ojcostwem jest trochę tak, jak było z moim ojcem. (…) Dzieci wychowuje żona. Ona uczyła jeździć je na rowerze, strzelać z procy, gwizdać na palcach. Najśmieszniejsze w tym jest to, że żona sama nie umie jeździć na rowerze, a nauczyła tego obojga dzieciaków. Ja w tym nie brałem udziału. Raz uczestniczyłem w grach i zabawach, cały weekend robiliśmy latawiec, który na końcu nie chciał latać, bo go połamałem. Chłopcy przyszli do domu i mówili: „Tatuś skakał po latawcu i mówił brzydkie słowa, dlatego latawiec nie poleciał”.

Nie czuję się lepszy, a całe moje rodzicielstwo jest dla mnie jednym wielkim wyrzutem sumienia. Każdego dnia mógłbym coś lepiej, więcej, częściej. Bez telefonu. Bez błądzenia myślami w firmie. Bez wyczekiwania, aż dzieci pójdą spać.

Ale cieszę się, że mam poukładane w głowie. I że dzisiaj, gdy dzieciaki są małe, wiem, co zmienić, żeby nie miały poczucia, że nie było ojca w ich życiu.

 

13.07

A poza tym zakochałem się w Jacku Pulikowskim. Pierwszy raz od dłuższego czasu mam wrażenie, że ktoś inny mówi na głos to, co myślę. Że wcale nie zwariowałem w całym tym ideologicznym bajzlu świata.

RTCK w ogóle robi dobrą robotę!

komentarze 2

Sporo trafnych spostrzeżeń, a mnie, jak zwykle, gęba się cieszy, gdy widzę „osadzeni”, a nie „więźniowie” (to po prostu z mojej branży). Tak czy owak, szkoda, że tak mało osób używa sformułowań: „skazani”, „osadzeni”, „osoby pozbawione wolności”, za to słyszę: „więźniowie”, „podopieczni” (na to ostatnie słowo nóż otwiera mi się w kieszeni i mam odruchy wymiotne). Przepraszam, że zaburzyłem znaczenie, sens artykułu, ale czułem wewnętrzną potrzebę dodać coś od siebie. Tak na marginesie: praca korektora przydałaby się do redagowania pism urzędowych, czym zajmuję się od 12 lat. Niektóre trudno się czyta, oczywiście nie te moje :), choć i tak z pomocą przychodzi tu komputer. Co nieco poprawi. Kolejna sprawa, że przez lata myślałem sobie też jakby to było zostać korektorem? Trochę faktycznie jako plan C, D, czy jeszcze dalszy, ale jednak. A propos perfekcjonizmu – już wiem, że w tej pracy spędzałbym całe godziny, niewiele na tym zarabiając. Denerwują mnie bowiem nie tylko błędy typowe do poprawy, ale i podwójne spacje, nieprzeniesione spójniki czy, co gorsza, samo formatowanie tekstu (rodzaj czcionki, wielkość itp, itd.). Ale tego już w sobie nie zmienię. Powodzenia.

by don shaqadeemaz on 3 sierpnia 2017 at 00:13. Odpowiedz #

Dziękuję za ciekawy wpis. Pozdrawiam : ) Będę zaglądać tutaj, Szafrańskim już się znudziłam.

by Amerigo on 20 lipca 2018 at 22:23. Odpowiedz #

Dodaj komentarz

(wymagane)

(wymagany - e-mail nie zostanie opublikowany)

(opcjonalnie)