[35] Bóg kopnął mnie w dupę i powiedział: „Teraz albo nigdy!”, a ja na to: „To może od jutra?”

23.11.2016

Niespełnione marzenia

Foto: WEB AGENCY, https://unsplash.com/@leeroyagency

 

Po raz pierwszy od dawna nie mam pewności, co wydarzy się w najbliższych miesiącach. Jak coś się wali, to wszystko naraz. Czytaj dalej »

[34] „Zobacz, jaki grzeczny chłopiec!”, czyli jak zrujnować poczucie wartości własnego dziecka

27.07.2016

Ojciec syn 630Znowu mnie to spotkało – tym razem w Carrefourze, między działem z żarówkami i akcesoriami samochodowymi.

Michał siedział w wózku, ja szukałem żarówki do lampy przy lustrze w łazience. Matka z dzieckiem naprzeciwko przeglądała wycieraczki samochodowe. Jedna nie pasuje, druga za krzywa, trzecia za droga, a czwarta to w ogóle.

Nic dziwnego, że chłopiec w sklepowym wózku zaczął grymasić. Tylko czekałem na tyradę, która musiała nastąpić. Zawsze brzmi tak samo:

– Zobacz, jak chłopiec siedzi posłusznie, a ty marudzisz bez końca. Widzisz, jaki grzeczny? Mógłbyś się uczyć od niego, a nie tylko jęczysz i stękasz.

I tak dalej, w zależności od inwencji twórczej rodzica: Czemu jesteś taki niegrzeczny? Co się tak wiercisz? Czemu nie możesz siedzieć grzecznie? Czemu Bóg mnie tak pokarał? Co ja ci zrobiłam, że się tak zachowujesz? Czemu nie możesz być jak inne dzieci? Czemu nie możesz siedzieć cicho… nie mówić… nie ruszać się… nie oddychać… Czytaj dalej »

[33] Wordament – zlot w Szkockim Ranczu, dwa wyjątkowe prezenty i… mistrzostwa!

12.07.2016

Wordament zlot 2016

Moje tempo pisania na blogu jest odwrotnie proporcjonalne do szybkości gry w Wordamenta. Wreszcie jednak znalazłem chwilę na krótką relację z drugiego (nie)oficjalnego zlotu wordamentowców! Czytaj dalej »

[32] Wordament – zlot, maj 2016

7.01.2016

Wordament Zlot 2016

Jeśli grywasz w Wordamenta i szukasz informacji na temat zlotu – dobrze trafiłeś! (A tych, którym słowo „Wordament” nic nie mówi, odsyłam do wpisu o Wordamencie).

Ja jestem Ardenno i pod takim nickiem zwyczajowo grywam w Wordamenta (obecnie, na potrzeby promocji zlotu – jako  Robimy Zlot Otwórz Ardenno PL :)). Blog, na który trafiłeś, nie jest wprawdzie poświęcony Wordamentowi, ale postanowiłem go wykorzystać, żeby pomóc w organizacji drugiego już zlotu grających w Wordamenta.

Na blogu znajdziesz relację z pierwszego zlotu w Wordamenta, a poniżej szczegóły kolejnego już zlotu. Czytaj dalej »

[31] Połowa Polaków nie głosuje w wyborach – a co gdyby wprowadzić przymus wyborczy?

25.10.2015

Dzisiaj wybory, a ja po raz kolejny, jak zresztą połowa Polaków, mam dylemat, czy głosować. Nie dlatego że nie wiem na kogo. Nie głosuję (zwykle) dlatego, że nie mam poczucia jakiegokolwiek wpływu na ostateczny wynik wyborów. W świetle milionów oddanych głosów mój pojedynczy znaczy tyle co nic. Absolutnie nic.

Jedyna sytuacja, w której pojedynczy głos miałby o czymkolwiek zadecydować, to ta, w której różnica głosów zaważyłaby o przyznaniu mandatu danej partii. Prawdopodobieństwo, że tak miałoby się stać, są takie jak to, że miałbym kiedykolwiek porzucić swoje marzenia o napisaniu powieści lub wyjeździe do Stanów. Czyli żadne. Czytaj dalej »

[30] Wordament, zlot 2015 – kulisy zlotu, relacja i… plany na przyszłość

19.10.2015

Wordament zlot 2015 Poznań

Pierwszy (prawdopodobnie) zlot wordamentowców za nami! Nigdy nie sądziłem, że przyjdzie mi tak spędzać czas. Nie miałem czasu się rozejrzeć, ale z pewnością patrzyli na nas jak na dziwaków – osiem osób (plus gromadka dzieciaków) wpatrzonych w ekrany smartfonów, wodzą po nich palcami i nic do siebie nie mówią. Widok co najmniej kuriozalny, a dla nas – chwila szczęścia, że udało nam się znaleźć nawzajem i zjechać z całej Polski, by… po prostu razem pograć!

Było przednie i… pora zacząć przygotowania do zlotu 2016. Ale po kolei… Czytaj dalej »

[29] Wordament – zlot 2015!

21.09.2015

Wordament Polska - zlot 2015

AKTUALIZACJA:

Zlot obędzie się 17.10.2015 r. (sobota) w Poznaniu od godz. 17 w knajpie Pod Niebieniem. Osoby zainteresowane proszę o potwierdzenie mailowe.

Jeśli grywasz w Wordamenta i szukasz informacji na temat zlotu – dobrze trafiłeś! (A tych, którym słowo „Wordament” nic nie mówi, odsyłam do wpisu o Wordamencie).

Ja jestem Ardenno i pod takim nickiem grywam w Wordamenta. Blog, na który trafiłeś, nie jest wprawdzie poświęcony Wordamentowi, ale postanowiłem go wykorzystać, żeby poznać innych graczy. Mam nadzieję, że zajrzy tutaj jak najwięcej osób i uda nam się spotkać razem w realu :) Czytaj dalej »

[28] Jason Hunt, „Thorn” – recenzja książki Kominka

19.08.2015

Thorn okładka 630Wśród wielu marzeń mam jedno dość osobliwe. Chciałbym przeczytać powieść… idealną. Taką, która sprawi, że będę zarywał noce, by ją skończyć, taką, do której wracałbym wielokrotnie i w której sam nie zmieniłbym ani słowa. Nie jest to marzenie z rodzaju tych, które nosi się w sobie od dziecka, zarzekając się, że prędzej nastąpi koniec świata, niż zrezygnuje się ze swojego marzenia. Wynika ono raczej z mojej frustracji współczesną beletrystyką (i tą najnowszą, i tą nieco starszą, gdy rok wydania nie zaczynał się jeszcze od dwójki na początku). W efekcie, odkąd skończyłem polonistykę, nie pamiętam, bym tknął dobrowolnie jakąkolwiek powieść. Jasne, trudno znaleźć powieść idealną, gdy żadnych się nie czyta, ale gdy tylko mam podejrzenie, że jakaś książka może być właśnie t ą  j e d y n ą, chwytam po nią i czytam. Niestety zwykle po niedługim czasie ją porzucam.

Tym razem wszystko wskazywało na to, że będzie inaczej. Od kilku lat czytuję Tomka Tomczyka (po niedawnym „rebrandingu” zwanego Jasonem Huntem, a wcześniej funkcjonującego w blogosferze jako Kominekjeden z trzech blogów pod dawnym pseudonimem, o dziwo, jest nadal dostępny, choć oczywiście nie pojawiają się tam żadne nowe teksty). Nie pamiętam już, ani jak trafiłem na jego blog, ani kiedy to było. Grunt, że od pierwszych chwil Kominek ujął mnie charakterystycznym lirycznym stylem, którym oczarowuje czytających, ilekroć pisze o swoich marzeniach, planach, marzeniach, Nowym Jorku i miliardach (w żadnym wypadku milionach!) zarabianych na pisarstwie. Czytając po raz pierwszy jego teksty, miałem wrażenie, że czytam siebie. Na nowym blogu nie ostały się już dawne teksty, ale taki Latawiec w pewnym stopniu daje obraz tekstów, z których w największej mierze słynie Tomczyk.

Minęło kilka lat, odkąd po raz pierwszy trafiłem na blog Kominka (jakoś nie mogę przekonać się do tego Jasona Hunta, ewidentnie wykreowanego na potrzeby przyszłej ekspansji na rynek międzynarodowy). W tym czasie wydał naprawdę dwa niezłe poradniki: Bloger (2012, uwaga: redakcja i korekta wołają o pomstę do nieba) i Blog (2013, ten już przyzwoicie wydany). Był jeszcze Bloger i social media, którego nie czytałem, bo to Bloger z 2012 poszerzony o nowe fragmenty. Poradniki naprawdę były niczego sobie, dlatego gdy tylko Kominek oznajmił, że po latach ukończył swoją wielką powieść, przypomniałem sobie o swoim marzeniu. Oto powieść idealna! Czytaj dalej »

[27] Dzień, w którym zobaczyłem swoją przyszłość

25.05.2015

[27] Dzień, w którym zobaczyłem przyszłość 2

Przeżyłem ostatnio dzień, w którym zobaczyłem swoją przyszłość.

Nie wydarzyło się nic nadzwyczajnego. Wstałem rano, odprawiłem swoje rytuały: kawa, toaleta, partyjka Wordamenta na czas włączania komputera itd. A potem na kilka godzin dałem się pochłonąć codziennej pracy. Powystawiałem zaległe faktury, odpisałem na maile sprzed tygodni, wróciłem do rekrutacji, którą zarzuciłem dawno temu, i znalazłem czas, by napisać tekst na bloga!

W gruncie rzeczy nie zrobiłem nic produktywnego – wbrew najlepszej zasadzie biznesowej, by zajmować się najpierw rzeczami ważnymi, a potem dopiero drobiazgami. Słowem – same pierdoły (no, poza blogiem, bo ten jest dla mnie ważny). Ale to one sprawiły, że nareszcie poczułem się wolny. Czytaj dalej »

[26] Nick Vujicic i „Życie bez ograniczeń”, Poznań 2015 – czy było warto?

2.05.2015

Pierwszy raz usłyszałem o nim kilka lat temu. Dziś ma 32 lata, żonę, syna (i drugiego w drodze). Wydał książkę, zagrał w filmie, prowadzi firmę i fundację. A przede wszystkim – jest wziętym mówcą motywacyjnym. Otrzymał dotychczas 35 000 zaproszeń z całego świata, a każdego tygodnia dostaje 100 kolejnych.

Z pozoru jeden z tych wielkich ludzi, którzy robią rzeczy, o jakich nam się nie śniło. Rzecz tylko w tym, że Nick Vujicic… nie ma rąk i nóg.

Panie i panowie, jeśli go jeszcze nie znacie, poznajcie człowieka, który własnym przykładem dowodzi, że w życiu nie ma ograniczeń!

Czytaj dalej »



Follow

Get every new post delivered to your Inbox

Join other followers